Więc może opisze typowy sobotni dzień (niech będzie dzisiejszy) na stajni, w malowniczej miejscowości.
17 km rowerkiem pod 9 ogromnych górek.. tyle trzeba bym znalazła się w innnym, świecie. Przebrać się, nawodnić, wypuścić Puszka Dina i Scoobiego, 3 psiaki z fundacji, złapać uwiąz i kantar i spacerek z pierwszym z koni. Wszystkie konie na padoku, Armando, Liberado, Ametyst, Rolek, Ambrozja, Gaspar, Lucky, Giga, Kacperek. 2 konie czyli Gucio i Ford są w innej stajni na łąkach na tydzień , pojechały tam w czwartek , zamieniając się z Rolkiem i Ambrozją. Bardzo fajna opcja, zwłaszcza że mają 3,5h pastwiska dla siebie, takie wakacje pełne trawy to raj na ziemi dla nich <3
Konie szczęśliwie hasają , a ja biorę się za sprzątanie jednej i drugiej siodlarni, potem boksy, zrzucić słomę , pościelić.
W przerwach kawka, pogaduszki, i czas leci.
Dziś w boksach malowaliśmy jeszcze deski,
zawsze jeszcze znajdzie się coś do roboty *.*
A wieczorem grill.




