wtorek, 13 października 2015

Czas..

Zawsze powtarzałam że chce jeździć konno, że to jest to co pragnę robić, ale nigdy nie mogłam. Kiedy wreszcie nadarzyła mi się taka okazja , kiedy wreszcie mogę robić to co zawsze chciałam, znikła zawziętość... 
Gdzie podziały się marzenia o byciu kimś.. o dążeniu do doskonałości.. o ciężkich treningach dzięki którym kiedyś coś osiągnę. to wszystko znikło. Poddałam się, uwierzyłam że jestem zwykłym przeciętnym człowiekiem robiącym to co kocha przeciętnie, nie przykładając się do tego z całych sił. 
Jestem zwykłym przeciętnym człowiekiem , który mógł wszystko, ale się poddał. Poddał się opiniom innych, poddał się przez lenistwo, i przez wysiłek który trzeba włożyć bo coś osiągnąć. Każdy dzień , każdy , który mógłby posłużyć do doskonalenia , jest zmarnowany. A przecież każdy z nas może osiągnąć to czego chce, dążąc do tego, bo przecież... wystarczy chcieć.  
Motywacja. Każdego z nas powinien rano budzić ktoś , kto wyciśnie z nas łzy, kto powie że jesteśmy beznadziejni leżąc w łóżku, że cały świat czeka nas , że możemy wszystko! 







poniedziałek, 5 października 2015

Chwilę zwątpienia..

Mój życiowy problem? To przez co ciężko dążyć mi do celu? Lenistwo...
Każdego dnia wstaje z motywacją robienia wielkich rzeczy, każdego dnia zbieram się w sobie by być lepszą. A lenistwo wszystko ruinuje. Przyjezdzam na stajnie i brakuje mi motywacji, brakuje chęci by coś zrobić.
Nie potrafię wytrwać w postanowieniach. Coraz bardziej uważam że nie daje sobie z tym wszystkim rady. A z drugiej strony nie wyobrazam sobie życia bez tych codziennych trudności, bez stajni, bez tych koni i bez Milki. Już przez myśl często mi przelatuje sprzedaż jej, może miała by lepiej, a ją była bym odciazona. Ale nie potrafię, czuje się za nią odpowiedzialna, i czasem to tylko ona nadaje życiu sens.